In vitro najlepszą polityką prorodzinną.

Problem niepłodności występuje coraz częściej niemal wszędzie na świecie – światowa organizacja zdrowia uznała go za jedną z chorób cywilizacyjnych. Jednym ze sposobów leczenia niepłodności, jest zapłodnienie pozaustrojowe, popularnie zwane metodą in-vitro.

Zabieg ten jest jednak dość kosztowny, a bez refundacji niewiele par może sobie na niego pozwolić. Prawo i Sprawiedliwość w 2016 roku zrezygnowało z rządowego programu refundacji procedury in vitro, uniemożliwiając tym samym wielu osobom skorzystanie z tego zabiegu. Jednak niektóre miasta wprowadziły własne, samorządowe progamy, częściowo dofinasowujące tą procedurę.

Decyzja o zakończeniu rządowego programu, była spowodowana przede wszystkim względami ideologicznymi. Nauka Kościóła Katolickiego nie uznaje in-vitro, a jako zamiennik proponuje za to naprotechnologię. Nigdzie na świecie nie jest ona uznawana za skuteczną metodę leczenia niepłodności równą in vitro. Co więcej, na temat in vitro powstało już 30 tys. prac naukowych, a na temat naprotechnologii…trzy.

Zakończenie rządowego programu jest tym bardziej niedorzeczne, że co roku na program „Rodzina 500+” wydawane są dziesiątki miliardów złotych, a jego celem było przecież poprawienie dzietności. Nie tylko wpływ programu na wskaźnik dzietności jest niewielki, ale jest on również droższy, niż refundacja in vitro. W przeliczeniu na jedno urodzone dziecko, program refundacji in vitro kosztował około 11 tys., a progam „500+” około 670 tys. złotych.

Pokrycie chociaż części kosztów związanych z całą procedurą dla wielu par jest ogromną pomocą, a tym samym szansą na dziecko. Dlaczego więc nie przywrócić skutecznego, tańszego programu, który nie kosztuje nas miliardów złotych?

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?