Kogo naprawdę chroni Duda?

Od kilku dni Polska żyje doniesieniami o tym, że Andrzej Duda ułaskawił pedofila – takie nagłówki mogą dla wielu odbiorców wydawać się nieprawdopodobne. Niestety, nie mamy tu do czynienia z fejkiem.

Na nic zdadzą się podejmowane w TVP próby uzasadnienia całej sytuacji, czy też tłumaczenia Andrzeja Dudy, że była to „sprawa rodzinna” – tak samo możnaby powiedzieć o każdym przestępstwie popełnionym na najbliższych.

Częstym argumentem, który stosują zwolennicy urzędującego prezydenta jest to, że zniesienie zakazu zbliżania nastąpiło na wniosek pokrzywdzonych. Jest jednak niemal oczywiste, że kobiety zrobiły to z konieczności – gdyby ich sytuacja finansowa była stablina, nie chciałby raczej przebywać z kimś na kogo przed laty same doniosły.

Jest to tym bardziej bulwersujące, że zarówno Prezydent jak i Premier mają wszelkie możliwości udzielenia pomocy finansowej tym, których uznają za godnych jej przyznania.

Andrzej Duda nie zdecydował się jednak na taki krok, postępując sprzecznie ze swoimi dotychczasowymi deklaracjami. Zniknęły apele na temat konieczności wprowadzenia represyjnego systemu karnego. Jak na kogoś, kto mówi tyle o „ochronie rodzin” wykazał się iście kosmiczną hipokryzją.

Ale czy nas to jeszcze dziwi? Chyba nie. I właśnie na tym polega prawdziwy dramat.

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?