Co próbują nam wcisnąć w „tarczach”?

O tym, że politycy Prawa i Sprawiedliwości są specjalistami od populizmu penalnego, zdążyliśmy się już przekonać kilka razy.

Do tej pory proponowane zmiany pojawiały się jako odpowiedź na wydarzenia poruszające opinię publiczną.

Tym razem nowelizacja kodeksu karnego została „przemycona” w tarczy 4.0, a duża część społeczeństwa, zaabsorbowana kampanią prezydencką nie zwróci na nią uwagi.

Podpisana wczoraj ustawa poprzez niewielką zmianę sprawia, że niektóre przestępstwa będą zagrożone tylko karą więzienia, a nie jak do tej pory – grzywną, ograniczeniem wolności albo pozbawieniem wolności. Oznacza to, że system prawny stanie się dużo bardziej represyjny, a kara więzienia na mocy nowych przepisów stała się karą piorytetową. Przestępstwa, których dotyczy zmiana to np. znieważenie prezydenta czy
pomoc przy aborcji.

Przepisy te odwracają zupełnie dotychczasowy system, który preferował kary wolnościowe i wprowadzał większy luz decyzyjny sądu.

Dla przeciętnego odbiorcy, taka zmiana może wydawać się pozytywna – czy nie chcemy, żeby sprawców przestępstw spotykała kara?

Oczywiście, że tak – tylko, że nie tędy droga.

Zaostrzenie represyjności systemu prawnego nie wpływa na zmniejszenie przestępczości – sprawcy przestępstw nie zrezygnują nagle z takich zachowań dlatego, że zaostrzono przepisy. Prawo karne nie jest narzędziem do zdobywania poparcia, a zmiany w nim nie powinny przebiegać w tak ekspresowym tempie. Muszą być również oparte na opinii ekspertów – a są oni jednogłośni co do szkodliwości tych zmian.

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?