Dlaczego nie słyszymy już o strajkach kobiet? Megalomania OSK.

Marsze, manifestacje, blokowanie dróg – wszystko to jakoś się rozmyło, zniknęło. Wciąż zbierają się grupki protestujących, ale bez żadnego rozgłosu medialnego. Na powtórzenie frekwencji ze strajku generalnego w Warszawie nie ma już szans. Dlaczego sytuacja rozwinęła się w ten sposób, czyżby prawo do aborcji nie było celem wartym dłuższego protestowania? 

Czynnikiem najbardziej pobudzającym daną społeczność do protestowania jest powszechne oburzenie. W tym przypadku skupiło się ono na wyroku Trybunału Konstytucyjnego i ogóle rządów PiSu. Oznacza to, że impuls pobudzający był jeden, a był on tym samym, który te protesty wywołał. Trudno wyobrazić sobie na jak większą skalę odbywałyby się protesty, gdyby oburzenie społeczne podsycane było na bieżąco, przez na przykład czynne rozgramianie strajkujących przez policję. Obywatele wówczas bezpośrednio czuliby zagrożenie ze strony władzy i byliby skłonni do liczniejszego wyjścia na ulicę. Jednak rządzący postanowili obrać wobec Strajku Kobiet stosunek pasywny, nie atakując wprost przyczyn protestów, a propagandowo krytykując ich odbywanie się w czasie pandemii. 

Do wygasania się Strajku Kobiet przyczyniły się także liczne wewnętrzne konflikty. Wynikały głównie z chęci zdobycia na nim kapitału politycznego przez różne opcje. Naturalnie przodowała w tym Lewica, która jak zwykle uważa się za monopolistę wszelkich światopoglądowych postulatów, mimo że zakres protestujących był szeroki, wybiegający często daleko poza elektorat tej partii. Rzeczywistość tą zaklinać próbowała także organizacja Ogólnopolski Strajk Kobiet poprzez stworzenie jednolitych postulatów całego strajku, ale o tym później. 

Dzięki sondażowi IBRiS wiemy, że większość (51%) Polaków popiera kompromis aborcyjny z 1993 roku, a 32% jest za jego liberalizacją. Oczywiście osoby, których zdaniem prawo jeszcze sprzed wyroku TK było zbyt restrykcyjne, są bardziej skłonne do wyjścia na ulicę i brania udziału w protestach, od tych, których kompromis zadowalał. Sondaż ten nie jest więc idealnie reprezentatywny w stosunku do protestujących, lecz mimo to wciąż nie widać społecznego poparcia dla aborcji na życzenie. 

Dlatego całkowitym bezsensem jest tworzenie przez OSK jednolitego spisu postulatów. Megalomania zarządu tejże organizacji przebiła wiele granic – chyba wydawało im się, że protesty kręciły się wokół nich i odbywały za ich poleceniem. Tymczasem większość protestujących prawdopodobnie nie ma pojęcia kim jest Marta Lempart i pod jakimi postulatami (według niej) wszyscy strajkują. Oczywiście nie przeszkadzało to jej wypowiadać się w imieniu całego strajku, bezczelnie każąc “wypierdalać” wielu wpływowym politykom, tylko przez pryzmat ich umiarkowania w sprawie aborcji. 

Mając takie podejście nie życzy się dobrze żadnej inicjatywie społecznej, gdyż do zmian jest potrzebne jak najszersze poparcie, a nie antagonizacja przeciwko dominującym w Polsce konserwatystom. Dla przykładu samo pokazywanie się Hołowni na Strajku Kobiet (pomijając jego rzeczywiste poglądy w tej sprawie) jest korzystne ze względu na jego rekordowe zaufanie społeczne w Polsce. Z pomocą bardziej umiarkowanych osób protesty mogłyby trwać dłużej i odnieść sukces. Lempart zachowując się w ten sposób nie dość, że uosabia w sobie cały ruch, to jeszcze mu szkodzi. 

Wróćmy do postulatów zamieszczonych na stronie internetowej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Wśród nich znajdziemy takie kwiatki jak: penalizacja mowy nienawiści, likwidacja klauzulii sumienia, zabezpieczenie emerytalne nieodpłatnej pracy kobiet. Byłoby dobrze, gdyby na tym lista tych całkowicie niezwiązanych z aborcją się kończyła. Niestety parę tygodni temu powołana została rada konsultacyjna, która intensywnie pracuje nad kolejnymi absurdalnymi postulatami, do których zostaną przypisani wszyscy biorący udział w strajkach. Jednym z nich jest “walka ze śmieciówkami”, którą na Facebooku ogłosił członek tejże rady, Piotr Szumlewicz. 

Bo przecież wszyscy sprzeciwiający się wyrokowi TK są też jednocześnie zwolennikami lewicowej polityki gospodarczej – nie istnieją oczywiście osoby o poglądach liberalnych, lub umiarkowanie konserwatywnych, które takie sprzeczne z ich ideami postulaty mogłyby zniechęcić. Rozumując w ten sposób zarząd OSK najprawdopodobniej zamierzał ze Strajku Kobiet zrobić ekskluzywną imprezę, na którą wstęp miały tylko wąsko określone osoby. Można powiedzieć, że cel osiągnęli, bo obecne manifestacje pod względem liczby zainteresowanych właśnie w ten sposób wyglądają. 

Mateusz Trochanowski

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?