Czy Izba Dyscyplinarna powinna zostać zlikwidowana?

PiS kontynuuje walkę z niezależnym sądownictwem!

W grudniu zeszłego roku Sąd Najwyższy, będący wtedy jedną z ostatnich instytucji niezależnych od Prawa i Sprawiedliwości, na podstawie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, uznał, ze Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa europejskiego i krajowego. Niedługo później, w styczniu, stwierdził, iż sędziowie powoływani przez neo-KRS są niezdolny do orzekania, ze względu na brak niezależności tego organu od władzy ustawodawczej.

Wyrok ten wywołał niezadowolenie w obozie rządzącym, ponieważ niweczył plany pełnego przejęcia sądownictwa. Niedługo później mogliśmy jednak obserwować na własnych oczach jak daleko zaszło odbieranie niezależności organów państwowych, gdy 21 kwietnia, niedługo przed końcem kadencji Małgorzaty Gersdorf jako Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, Trybunał Konstytucyjny unieważnił uchwałę z 23 stycznia oraz określił ją jako niezgodną z konstytucją, traktatem o UE oraz… europejską konwencją praw człowieka. Miesiąc później Andrzej Duda na stanowisko Pierwszej Prezes powołał Małgorzatę Manowską, która przegrała głosowanie z Włodzimierzem Wróblem i nie miała większości głosów.

Pomimo tego, że 8 kwietnia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zobowiązał Polskę do zawieszenia Izby Dyscyplinarnej nie stało się tak i właśnie możemy przekonać się dlaczego. Dzisiaj, pod osłoną nocy, izba ta uchyliła immunitet Beaty Morawiec. Została ona oskarżona o działania korupcyjne, za co w 2017 roku została odsunięta od kierowaniem Sądem Okręgowym w Krakowie – z kolei w 2019 roku wygrała proces cywilny o naruszenie jej dóbr osobistych przez Zbigniewa Ziobrę, który w komunikacie na Stronie Ministerstwa Sprawiedliwości powiązał tę decyzję koligacjami Morawiec z zatrzymanymi przez CBA sędziami, m.in dyrektorem w krakowskim sądzie okręgowym.

Cokolwiek sądzić o tych oskarżeniach, chociaż trudno wierzyć upolitycznionej prokuraturze, to w gruncie rzeczy są one pozbawione znaczenia. Izba Dyscyplinarna swoje wyroki wydaje w celu toczenia wojny przeciwko niezależnym sędziom. Nadal pamiętamy przypadek Pawła Juszczyna, który został odsunięty od orzekania za zażądania informacji o listach poparcia do KRS – bardzo podstawie zresztą, bo gdy udało się je uzyskać, okazało się, że są tam liczne nieprawidłowości. Wyrok w sprawie sędziego Juszczyna był polityczny i nie inaczej jest w przypadku Beaty Morawiec, która od początku angażuje się w obronę niezależności sądownictwa w Polsce i stoi na czele Stowarzyszenia Sędziów „Themis”. Podobny jest przypadek Igora Tulei, w sprawie którego Izba ma również wydać decyzję o odebraniu immunitetu, po tym jak nie udało się to w czerwcu, jednak rozprawa została na razie odroczona.

Przede wszystkim powinniśmy pamiętać, że jakiekolwiek decyzje Izby Dyscyplinarne by nie były, polityczne czy niezależne, to nie powinny one mieć żadnych skutków prawnych, gdyż Izba ta nie jest sądem. Jest obsadzona nieprawidłowo powołanymi przez neo-KRS sędziami, została uznana za nielegalną przez orzeczenia Sądu Najwyższego oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a mimo tego wszystkiego bezczelna władza PiSu ignoruje to wszystko i nie zatrzymuje się na swojej drodze do przejęcia pełni władzy w Polsce.

Filip Surmacz

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2021 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?