Wojna na Zjednoczonej Prawicy.

W ostatnich dniach odbył się najdłuższy dotąd szczyt unijny w historii UE. Mateusz Morawiecki wstępnie zgodził się na propozycje UE dotyczące pomocy finansowej państwom członkowskich. Pomoc będzie częściowa, ponieważ pod znakiem zapytania stoi kwestia praworządności. Zasady praworządności, czyli prawo krajowe oraz nadrzędne nad nim prawo unijne muszą być przestrzegane przez obecny rząd.

O tym jak nasze prawo (w szczególności konstytucja) było przestrzegane wszyscy już doskonale wiedzą.

Tym samym, decyzja Morawieckiego została przyjęta z dość dużym niesmakiem u prokuratora generalnego we własnej osobie – Zbigniewa Ziobry. Uznał on, że takie działanie jest sprzeczne z interesem narodu polskiego.

Rodzi nam się tutaj pytanie, czy możliwy jest konflikt wewnętrzny w obrębie większości sejmowej, którą stanowi Prawo i Sprawiedliwość wraz z satelickimi ugrupowaniami? Potencjalny rozłam „Zjednoczonej Prawicy” oraz ciąg wydarzeń zbliżony do tego co widzieliśmy w 2007 roku?

Rywalizacja między Ziobrą a Morawieckim trwa nieprzerwanie od 2015 roku. Obaj prowadzą stały wyścig zbrojeń, polegający na obsadzaniu spółek swoimi ludźmi, oraz gromadzeniu jak najliczniejszej grupy zwolenników wewnątrz PiS.

Warto dodać, że na jesień zaplanowane są wybory wewnętrzne w Prawie i Sprawiedliwości. Obecny prezes, Jarosław Kaczyński na kanale drugim polskiego radia zapowiedział duże zmiany na stanowiskach państwowych. Jeżeli poruszona zostanie kwestia ministerstwa sprawiedliwości bądź prokuratury, może dojść do eksplozji sporu pomiędzy Ziobrą a Morawieckim, zaś Kaczyński może stanąć po którejkolwiek ze stron.

Na to wszystko nakłada się czasowa niesubordynacja Jarosława Gowina w sprawie wyborów 10 maja. Zwolennicy Zbigniewa Ziobro będą chcieli wykorzystać niewielkie zwycięstwo Andrzeja Dudy, na potrzeby wewnętrznych rozliczeń.

Ostatecznie, Jarosław Kaczyński nie jest wieczny. Prędzej czy później odejdzie, a wówczas PiS pogrąży się w wojnie domowej, którą my będziemy obserwować z nieskrywaną satysfakcją. Pozostaje jedynie pytanie, kto wyjdzie z niej zwycięsko. Dla nas wybór między Pinokiem a Agentem Zero jest jak wybieranie między dżumą a cholerą, ale i tak warto już dzisiaj przemyśleć oba warianty. A konkretnie, jakie zagrożenia z nich płyną.

A Wy co sądzicie? Kto z tego eghm…duetu okaże się silniejszy?

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?