PRL bis?

Polacy pamiętający czasy PRL-u mogli doświadczyć deja-vu słysząc o ostatnim pomyśle Prawa i Sprawiedliwości – państwowych warzywniakach.

Jak mówili politycy PiS „Sieć sklepów kontrolowana przez państwo byłaby uzupełnieniem obecności państwa na kilku rynkach w ramach przetwórstwa produktów rolno-spożywczych”.

Na myśl przychodzi gomułkowska polityka rodem z PRL-u. Jak bardzo to było efektywne pokazuje zdjęcie poniżej.

I tak z zaskoczeniem przyjmujemy, że choćby Poczta Polska, która nie radząc już sobie z lepszymi firmami na tym rynku, wita klientów wystawionymi na sprzedaż przepisami kulinarnymi zakonnic, sama nie rozpoczęła sprzedaży warzyw. Być może chodzi o powstanie kolejnej spółki, z kolejnym sowicie opłacanym zarządem i stołkami dla kolegów z partii.

Jako zwolennicy wolnego rynku oczywiście jesteśmy przeciwni pomysłowi utworzenia sieci sklepów kontrolowanej przez państwo. Rozwiązaniem na wysokie ceny warzyw i owoców jest m.in racjonalna gospodarka wodna, która poprawi sytuację rolników zmagających się z suszą, a także obniżenie kosztów transportu i dalsza modernizacja gospodarstw rolnych.

Ale oczywiście, zawsze można powołać państwowy warzywniak…

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?