O podatkach…

Bezpośrednio po II Wojnie Światowej, w krajach zachodu rozpoczął się proces systematycznego podnoszenia wydatków socjalnych. Szybko rosły zasiłki, podobnie płaca minimalna. W ślad za wzrostem wydatków, oczywiście musiał pójść wzrost opodatkowania. W pewnym momencie, w krajach takich jak Szwecja, czy (co może nas dzisiaj szokować) USA, krańcowe stawki podatku dochodowego sięgały 90%.

Taka polityka była podyktowana swoistym „socjalnym wyścigiem zbrojeń” z państwami bloku wschodniego. W celu ograniczenia wpływów socjalistów wśród zachodnich robotników, realizowano politykę socjaldemokratyczną. Cała operacja zakończyła się politycznym sukcesem, ale jej ekonomiczne konsekwencje były dotkliwe.

Gospodarki zachodu popadały w stagnację, a oszczędności obywateli zjadała inflacja. Tym samym, od początku lat 80 cały świat zachodni zaczął systematycznie odchodzić od polityki socjaldemokratycznej. Najbardziej spektakularną postacią tamtych czasów jest oczywiście Margaret Thatcher, która prywatyzowała, walczyła z wpływami związków zawodowych i deregulował brytyjską gospodarkę. Tym niemniej, reformy przeprowadzane na zachodzie były stosunkowo łagodne. Wiele niepraktycznych rozwiązań się utrzymało, a stawki podatkowe w dalszym ciągu pozostały dość wysokie.

Po upadku bloku wschodniego znacznie dalej idące reformy wprowadzono w Polsce. Tutaj, ich twarzą stał się Leszek Balcerowicz. Jego terapia szokowa była bardzo ostro krytykowana, jak więc wypada jej porównanie z łagodnym podejściem zachodu?

Jednoznacznie – państwa o niższych podatkach dochodowych rozwijają się szybciej. I to jest fakt – najlepszym przykładem jest nasza ojczyzna. PKB per capita w Polsce jest już wyższe niż Grecji i Portugalii. Już teraz osiągnęliśmy coś, o czym pokolenie naszych dziadków nie śmiałoby nawet marzyć. Jako Młodzi .Nowocześni uważamy, że potrzebne są dalsze reformy liberalizujące gospodarkę. Polska może stać się prawdziwym tygrysem Europy, a decyzję w tej sprawie na dłuższą metę podejmiemy, jako społeczeństwo.

Ostatecznie, to od nas zależy, w jakim kierunku pójdzie Polska. Jeśli Polacy zaczną w większym stopniu głosować na formacje prorynkowe, nasza przyszłość może być znacznie lepsza, niż sobie to dzisiaj wyobrażamy.

A Wy, co sądzicie – powinniśmy podnosić, czy raczej obniżać podatki?

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?