Królestwo niebieskie…

W nauczaniu Kościoła często przewija się motyw umiarkowania, a także konieczności zachowania ubóstwa. Wszyscy znamy pamiętną sentencję „Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niźli bogacz wejdzie do królestwa niebieskiego”

Jak więc ta nauka wygląda w starciu z praktyką? Przyjrzyjmy się jej na przykładzie biskupa Sławoja Leszka Głódzia. Jako byłemu biskupowi polowemu Wojska Polskiego, przysługuje mu świadczenie emerytalne od 10 do 17 tys. złotych miesięcznie. Oprócz tego w momencie zakończenia służby Głódź otrzymał 250 tys. zł. odprawy. Teraz arcybiskup może liczyć na kolejną emeryturę. 13 sierpnia będzie mógł przejść w stan spoczynku jako kapłan, który skończył 75 lat. Oznacza to, że będzie przysługiwać mu kościelna emerytura w wysokości ok. 5 tys. zł. miesięcznie. Oprócz będzie mu przysługiwać mieszkanie z kaplicą, opłacenie rachunków, ryczałt na wyżywienie, oraz ewentualne pokrycie kosztów leczenia.

Co w tym złego? Po pierwsze, prawdopodobnie nikt w Polsce nie może liczyć na łączną emeryturę podchodzącą pod 30 tys. złotych (płaca średnia brutto w Polsce wynosi ok. 5 tys.)

Ale co znacznie ważniejsze, lwia część świadczenia pochodzi z obsadzenia fikcyjnego stanowiska biskupa polowego Wojska Polskiego.

Żyjemy w XXI wieku. W Państwie, które przynajmniej teoretycznie jest świeckie. A jednocześnie, utrzymujemy za gigantyczne pieniądze osoby na etacie kapłana w wojsku.

Zostawiamy ocenę całej sprawy wam. Ale to co widzimy bardziej przypomina film „Kler”, niż wypadkową Ewangelii.

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?