Agent 0 vs. wolne sądy.

„Kompetencje prawnicze ministra Ziobro są równe zeru” – powiedział kilka dni temu prof. Rzepliński, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Nie trzeba chyba przypominać innego cytatu o Zbigniewie Ziobrze, równieżzwiązanego z tą cyfrą.

Słowa krytyki nie przeszkadzają jednak ministrowi sprawiedliwości w wygłaszaniu stanowisk na temat uchwały Sądu Najwyższego. Nie do końca rozumiemy dlaczego minister sprawiedliwości (a więc przedstawiciel władzy wykonawczej i aktywny polityk) miałby decydować o zgodności z prawem uchwał Sądu Najwyższego.

W oficjalnym stanowisku ministerstwa sprawiedliwościowi stwierdzono, że uchwała SN nie wywołuje żadnych skutków oraz, że doszło do „rażącego przekroczenia uprawnień przez sędziów Sądu Najwyższego, poprzez uzurpację prawa do oceny prerogatyw prezydenta w zakresie nominacji sędziowskich”.

Nagromadzenie mądrych słów nie zmienia faktu, że Zbigniew Ziobro jest w błędzie. Uchwała SN miała na celu wyjaśnienie wątpliwości dotyczących sędziów powołanych przez nową KRS. Sprzeczności powstały, ponieważinne zdanie na temat ich powołania miał Sąd Najwyższy, a inne Naczelny Sąd Administracyjny.

ąd Najwyższy nie kwestionował statusu sędziów – nikt nie przestanie sprawować tego urzędu na skutek uchwały. Dla zwykłego obywatela oznacza ona, że będzie można kwestionować obsadę sądu powszechnego wtedy, gdy oprócz tego, że zasiadają w nim sędziowie powołani z udziałem nowej KRS, wykaże się, że w konkretnej sprawie doszło do naruszenia niezawisłości i niezależności. Uchwała jest więc konieczna, żeby zapewnić obywatelom prawo do sądu oraz opanować chaos, który ma miejsce w polskim sądownictwie od kilku lat.

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2020 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?