Kupuję, kiedy chcę!

Dziś dzięki łaskawości Prawa i Sprawiedliwości mogliśmy pierwszy raz od 30 sierpnia zrobić zakupy w niedzielę. Oczywiście rząd zdążył nas przyzwyczaić do tego, że właściwe prawo zostało podpisane przez Prezydenta Andrzeja Dudę 2 dni temu, ale i tak możemy się cieszyć tym, że nie przystał na propozycję Przewodniczącego Solidarności Piotra Dudy, który proponował mu, w celu ochrony polskich rodzin i chrześcijańskich wartości, złożenie swojego podpisu w poniedziałek, tak aby ostatecznie nie miał on żadnych skutków prawnych. Aż ciężko uwierzyć, że Duda nie zgodził się z Dudą, bardzo by to pasowało do praktyk legislacyjnych Prawa i Sprawiedliwości.

Rządzący swoją decyzję niezgodną z wolą związkowców uzasadniali rozładowaniem sklepów w związku z pandemią. Możemy sobie zadać pytanie, czemu nie zrobili tego kilka miesięcy temu, gdy sklepy nadal były otwarte? Może dlatego, że kłóciłoby się to ze słowami premiera Morawieckiego o tym, że pandemia została pokonana? Jednak obecnie sklepu zostały otworzone, walka z COVIDem ruszyła na nowo pełną parą, otworzono nawet Szpital Narodowy! Może warto przemyśleć otworzenie sklepów w niedzielę także po okresie świątecznym, co pomogłoby w zmieniejszeniu ryzyka zakażeń i odbudowie gospodarki.

Nie możemy jednak zapomnieć, czy pandemia czy nie, zakaz handlu jest szkodliwy i powinien zostać czym prędzej zniesiony! Jeszcze przed kryzysem liczba sklepów małego formatu spadła, a dużego formatu wzrosła – najbardziej ucierpiały najmniejsze sklepy, których liczebność w latach 2015-2018 spadła z 40,5 tys do 33,2 tys. Wielkie markety zainwestowały w kampanię zachęcające do odwiedzin w soboty (kto z nas nie kojarzy sloganu “Jak sobota to, tylko do Lidla, do Lidla, do Lidla…”?), przedłużyły godziny otwarcia i zmieniły przyzwyczajenia Polaków. Oczywiście stracili nie tylko pracodawcy, ale i pracownicy – zwłaszcza ci najmłodsi. Dla studentów praca w niedzielę była często głównym źródłem dochodów.

Z kolei argumenty przeciwników wolnego handlu w większości są irracjonalne. Po pierwsze chcą, aby państwo polskie mające według konstytucji zachowywać neutralność, uprzywilejowało chrześcijan, aby ci chodzili do kościołów. Poza tym, chcą układać życie polskim rodzinom i mówić im, jak mają spędzać swój wolny czas, tak jakby wiedzieli najlepiej. Oczywiście nie potrafią też wyjaśnić, w czym pracownicy sklepów są lepsi od zatrudnionych w gastronomii, że tylko oni zasługują na wolne niedziele.

Opozycja wielokrotnie zgłaszała projekty mające pozwolić na istnienie handlu w niedzielę przy poszanowaniu praw pracowników, takich jak projekt .Nowoczesnej z poprzedniej kadencji, który otwierał sklepu i gwarantował pracownikom dwie wolne niedziele w miesiącu. Już wiele miesięcy wcześniej zgłaszane propozycje, by otworzyć sklepy w niedziele chociażby na czas pandemii. Oczywiście wszystkie one zostały odrzucone przez Prawo i Sprawiedliwość, które musi spełniać życzenia związku zawodowego “Solidarność” i środowisk kościelnych.

Nie było lepszego momentu na powrót do normalności i przywrócenie handlu w niedzielę, ale skoro zależy to od rozsądku rządzących to niestety szanse na to są bardzo małe. Wielka szkoda dla zdrowia Polaków i stanu naszej gospodarki.

Filip Surmacz

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2021 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?