Układy i Konszachty, czyli jak władza powoli odbiera nam wolność

Ostatnie dni, udowadniają nam, że wolność nie jest dana nam raz na zawsze i że w końcu przychodzi taki dzień, gdy trzeba wyjść na ulicę i walczyć o nią ponownie. Bronić jej przed władzą, bronić jej przed tymi, którzy chcą nam odebrać. W ostatnich dniach czarę goryczy przelała próba zamachu na wolność mediów, ograniczanie wolności zgromadzeń. To zmotywowało wielu ludzi, w tym mnie, do  zamanifestowania swojego sprzeciwu zarówno wobec tych zmian, jak i wcześniejszych.

To jednak nie pierwsza próba uderzenia w Polaków w celu umocnienia swojej władzy, w celu stworzenia swoistego systemu PiSowskiego z Naczelnikiem Państwa, Pierwszym Sekretarzem KC PiS Jarosławem Kaczyńskim. Od ponad roku rząd premier Szydło, podlegający bazie na Żoliborzu produkuje się, by odebrać nam szansę na wyrażanie sprzeciwu. Zaczęło się od zawłaszczenia telewizji publicznej, potem uderzenia w Trybunał Konstytucyjny, w trakcie tego różni przedstawiciele (nie)Dobrej Zmiany używali retoryki, która miałaby podzielić Polaków. Chcieli stworzyć lepszy i gorszy sort. Teraz przeszli do kolejnego etapu: próby odebrania nam wolności obywatelskich, wolności do zgromadzeń, wolności mediów. Dostrzegliśmy, że przesadzili. Nazywają się Prawem i Sprawiedliwością, a właściwie lepszą dla nich nazwą byłyby Układy i Konszachty, bo to na nich opierają swoją władzę, prawda? Układają się z Misiewiczami, konszachtują z Piotrowiczami. Zwalniają z mediów, z urzędów i publicznych firm zasłużonych ludzi, zastępując ich lojalnymi wobec Prezesa. Tworzą swój system. System nie dla wszystkich Polaków, ale tylko dla tych, którzy popierają jedyną słuszną partię. Wydarzenia spod sejmu, chociaż nie tylko one, potwierdzają, że rząd powoli, lecz nieustannie zmierza ku temu, by ograniczyć ludzi, stłumić w nas chęć do sprzeciwu i chęć do wolności, byśmy zaczęli być bierni i może nie byli zadowoleni, ale posłuszni.

Nie powinniśmy i nie możemy ulec ich retoryce, ich ideologii. Właśnie w dniach takich jak te musimy wyrażać swój sprzeciw przeciwko odbieraniu nam wolności, bo jeśli teraz będziemy bierni, to za miesiąc, rok albo dwa możemy obudzić się i stwierdzić, że manifestowanie nie jest już takie bezpieczne i łatwe, że Misiewicze, to był wierzchołek góry lodowej tego, co Prawo i Sprawiedliwość robiło, że stworzyli swój własny system zamknięty, gdzie dostęp mają tylko błogosławieni przez jedynego prezesa. System, w którym układy i konszachty zastąpią państwo prawa, państwo, w którym może nie było, nie jest i jeszcze długo nie będzie idealnie, ale w którym przestrzegano podstawowe wolności i prawa obywatelskie.

Pamiętajmy o tym, że urodziliśmy się w wolnej Polsce. Nasi rodzice i dziadkowie o tę wolność walczyli. Nam przyszło jej bronić. Nie zawiedźmy.

 

Autor: Karol Wojtas

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2017 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?