Pojęcie „kultury gwałtu” a przemoc seksualna

We współczesnej przestrzeni społecznej funkcjonuje pojęcie tzw. „kultury gwałtu”. „[…] Opiera się [ona] na dosyć perwersyjnej logice zakładającej, że to ofiara gwałtu jest „nieczysta” i „niemoralna”, a sprawca „tylko realizował swoje naturalne instynkty”. Ponadto w ramach kultury gwałtu uznaje się gwałt za zjawisko marginalne, którego dokonują zawsze „oni” (zboczeńcy, chorzy psychicznie, imigranci lub robotnicy)” – napisał Sergio De Arana w swoim artykule „Kultura gwałtu” dla portalu „naTemat”. Choć mamy XXI wiek, nadal panuje powszechne przyzwolenie na stosowanie przemocy seksualnej wobec kobiet, codziennie podsycane przez niezliczone wypowiedzi polityków i publicystów.

Wróćmy na chwilę do ostatniej, zwycięskiej kampanii wyborczej prezydenta elekta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa. Portal “The Daily Beast” przypomniał niedawno, że świeżo wybrany prezydent w 1989 roku został oskarżony o gwałt przez swoją żonę Ivanę. Jego adwokat pytany o tę sprawę wyjaśnił, że „mąż nie może zgwałcić żony”, ponieważ prawo nie przewiduje takiej sytuacji. Kolejną aferą związaną z amerykańskim prezydentem elektem, ponownie dotyczącą kwestii przemocy seksualnej, była seria gwałtów na 13-letniej dziewczynce w 1994 roku. Prasa informuje, że do przestępstw doszło podczas kilku imprez, które Trump organizował wraz z przyjacielem, bankierem Jeffreyem Epsteinem. Według zeznań zgwałconej i słów świadka, występującego pod pseudonimem Tiffany Doe, Trump miał przywiązywać ofiarę do łóżka i następnie ją gwałcić.

„Oskarżony Trump przywiązał powódkę do łóżka, obnażył się przed nią, i wtedy przystąpił do siłowego gwałtu. W trakcie brutalnego aktu seksualnego, powódka głośno krzyczała na pozwanego, by przestał, ale bez skutku” – czytamy w pozwie wniesionym w czerwcu bieżącego roku.

W związku z tą sprawą wyznaczono datę przesłuchania Trumpa, które odbędzie się w formie konferencji – 16-ego grudnia w nowojorskim sądzie.

Agnieszka Graff w swoim artykule pt. „Seksizm, nagość, prezydentura”, opublikowanym w dodatku do Gazety Wyborczej „Wysokie Obcasy” (nr 32), przywołuje kolejny cytat z wypowiedzi prezydenta elekta o przypadkach gwałtów, tym razem w amerykańskiej armii: „Co ci geniusze sobie myśleli, wpuszczając tam kobiety?”. Wynika z tego, że Donald Trump uznał gwałt za rzecz całkowicie naturalną i usprawiedliwił żołnierzy wykorzystujących seksualnie koleżanki.

Nie musimy jednak szukać zwolenników kultury gwałtu, którzy uznają przestępstwa seksualne za rzecz niemal dopuszczalną, poza granicami Polski. Wystarczy przypomnieć parę słynnych wypowiedzi Janusza Korwina-Mikke, prezesa niedawno powstałej partii „Wolność”.

„Kobiety zawsze udają, że pewien opór stawiają i to jest normalne. Trzeba wiedzieć kiedy można, a kiedy nie”- powiedział kiedyś polityk, akceptując tym samym ignorowanie oporu stawianego przez kobiety w trakcie zbliżenia. „Gdyby Pan się znał na kobietach, to by Pan wiedział, że zawsze się troszeczkę gwałci” –  to kolejna złota myśl Korwina-Mikke. Nie dowiemy się niestety, jakim cudem polityk wie lepiej, czego pragną kobiety niż one same.

Kolejną burzę medialną wywołały w Polsce słynne słowa nieżyjącego już Andrzeja Leppera, przewodniczącego partii Samoobrona RP. Podzielił się on z dziennikarzami światłą refleksją: „No pierwsze, to jak można prostytutkę zgwałcić?„.

Nie zapominajmy też o kontrowersyjnym wpisie prawicowego publicysty Rafała Ziemkiewicza na Twitterze: „No cóż, kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej niech rzuci pierwszy kamień…”

Powszechne przyzwolenie na kulturę gwałtu istnieje nawet wśród kobiet. Wystarczy przywołać chociażby posłankę Prawa i Sprawiedliwości, Krystynę Pawłowicz. W wywiadzie dla telewizji TVN24 skomentowała odbywający się ówcześnie Marsz Szmat: „Wychodzenie na golasa, w ogóle bez gaci, bez stanika, jest formą przyczynienia się [do gwałtu]. Te baby same się reklamowały. Po prostu szmaty”. Jakby tego było mało, posłanka zwróciła się do prowadzącego rozmowę Jarosława Kuźniara: „Niech pan nie udaje, że nie robi na panu wrażenia goła baba”. Swoją wypowiedzią posłanka usprawiedliwiła zachowania przestępców seksualnych, minimalizując jednocześnie problem gwałtów.

W odpowiedzi na liczne głosy krytyczne wobec rewelacji Krystyny Pawłowicz, szybko pojawili się obrońcy jej „logiki”. Dobry przykład stanowi wypowiedź Łukasza Warzechy, w której autor zawarł przekonania rządzące kulturą gwałtu:

„Prostytutki, stojące przy drogach, ubierają się w określony sposób, odsłaniając jak najwięcej ciała. Zarazem dla każdej szanującej się kobiety jest jasne, że nie chodzi się po ulicy z gołym biustem, jak to uczyniła część uczestniczek „Marszu Szmat” oraz – ogólnie rzecz biorąc – że szanująca się kobieta nie ubiera się jak dziw… (…)

Istnieje coś takiego, jak prowokacyjne zachowanie lub prowokacyjny strój (kategoria prowokowania do popełnienia przestępstwa jest zresztą zawarta w kodeksie karnym).” W wolnym tłumaczeniu: jeśli kobieta ubiera się wyzywająco, to można ją zgwałcić.

Statystyki pokazują, że gwałty należą do najczęstszych przestępstw na tle seksualnym na świecie. Najczęściej ich ofiarami padają kobiety, a sprawcami są zazwyczaj mężczyźni. W Polsce istnieje niewiele badań i statystyk dotyczących skali tego zjawiska. Według badań OBOP z 2005 r. 30% kobiet doświadczyło przemocy seksualnej, a 3% zostało zgwałconych. Tylko 5 – 10% kobiet, które padły ofiarą przemocy seksualnej, powiedziało komukolwiek o swoich przejściach, z czego zaledwie 40% stanowiły zgłoszenia na policję. Według policyjnych statystyk co roku w Polsce dochodzi do 1800 – 2300 gwałtów. W rzeczywistości jest ich znacznie znacznie więcej, ponieważ wiele ofiar (szacuje się, że aż ponad 90%) rezygnuje ze ścigania swoich oprawców. Kobiety bywają zastraszane lub za bardzo się wstydzą, żeby powiedzieć komuś o przestępstwie. Zawiłe procedury policyjne i sądowe też nie pomagają pokrzywdzonym. Wypowiedzi choćby posłanki Pawłowicz sugerują, że określone zachowania ofiary (na przykład flirtowanie czy atrakcyjny wygląd) zachęcają do popełniania przestępstw na tle seksualnym. Powoduje to niechęć wielu skrzywdzonych kobiet do składania zeznań. Co ciekawe, według badań najczęściej ofiarami gwałtów wcale nie padają wyzywająco ubrane kobiety, lecz te, które ukrywają swoje wdzięki, sprawiając wrażenie wstydliwych i bezbronnych. Nie ma to z resztą najmniejszego znaczenia, ponieważ kobiety mają prawo ubierać się wedle własnego gustu i żaden strój czy zachowanie nie usprawiedliwiają gwałtu. Często przestępstwa na tle seksualnym tłumaczone są stereotypowymi przekonaniami dotyczącymi ról płciowych i gender. Często przywołujemy błędne z założenia teorie  o męskiej dominacji, postrzegające ich partnerki wyłącznie jako obiekty seksualne. Wyznawcy takich poglądów uważają, że kobiety lubią być zmuszane do seksu i ustawiane na „swoim miejscu”, natomiast mężczyzna nie potrafi powstrzymać żądzy i bezwzględnie musi ją zaspokoić. To oczywiście tylko mit. W większości spraw sądowych nie znajdujemy żadnych dowodów świadczących o niepoczytalności gwałcicieli. Ich ofiary nie są też z reguły masochistkami, nie pragną więc cierpieć i być zgwałcone.

W odwrotnym przypadku, kiedy to mężczyzna zostaje zgwałcony przez kobietę, bywa on postrzegany jako słaby i niemęski.

Czy rzeczywiście chcemy, aby najmłodsze pokolenie chłonęło wypowiedzi takich osób jak Krystyna Pawłowicz i oswajało się tym samym z kulturą gwałtu? Bez powszechnego przyzwolenia na przemoc nie mielibyśmy takich „rekordów” w statystykach dotyczących przestępstw na tle seksualnym, natomiast ilość zatajanych gwałtów drastycznie by zmalała.

Autor: Maria Bem-Górka

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2017 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?